Nie tylko Ty tego nie rozumiesz. Jak ktos ma metne pojecie o pilce, to mysli ze najlepszy gracz musi wystepowac w reklamach chipsow albo maszynek do golenia. Jezeli takowego zabraknie w meczu, to juz druzyna "nie istnieje". Jezeli ktos juz wie cos wiecej, to dostrzega, ze dla Barcy wiecej niz R10 znaczy chociazby Xavi. No ale ten z kolei nie wywija nogami nad pilka, nie odgrywa pieta czy tez nie biega z chipsami do mamy na trybuny nie mowiac juz ze jemu nie wspomagaja komputerowo sztuczek zeby byly "najzajebistsze". No ale dlatego wlasnie najlepsza reakcja na niektore posty jest brak reakcji.welcome pisze:Nie rozumiem jednej rzeczy, a mianowiscie pisania glupot w stylu "Barca opiera sie na Ronnim".
Owszem, masz racje. Barca zagrala ladnie, ale pilka nozna to nie lyzwiarstwo figurowe, tu sie nie przyznaje punktow za styl i wrazenie artystyczne. Liczy sie to co jest w sieci. A ze przegrala to i stracila punkty. Proste. Obecnie ma 6 i 7 pkt. przewagi i wcale nie takie pewne mistrzostwo jak to juz tu niektorzy wspominali w grudniu. Pamietam nawet zdanie, ze "Barca moze nie przegrac spotkania do konca sezonu"welcome pisze:Wsytarczy porownac jakośc gry Realu w meczu ze slabiutkim Bilbao i Barcelony z silną Valencia.
I Wasze tlumaczenie jak to Barca zagrala pieknie i fajnie jest bez sensu, a poza tym IMHO kryje sie za tym odrobina(?) frustracji(?), bo sami sobie zdajecie sprawe, ze przewaga byla spora, a teraz juz nie jest tak idealnie. I nie ma co czepiac sie "realistow" bo to normalne, ze porazki przeciwnika ciesza. Moze i Krolewscy nie graja super wybitnie, ale w ostatnich 5 meczach zdobyli 15 punktow. Nie jest wazne czy z Bilbao czy z Sevilla. Nie jest wazne czy z najmocniejszymy "11" czy z juniorami. Zycie ustawia scenariusz i trzeba umiec wykorzystywac to co sie nadarzy. Owszem, moze sie zdarzyc, ze z silniejszym przeciwnikiem Real sobie nie poradzi, ale poki co sobie radzi, wiec po co martwic sie na zapas?



