I bardzo ładnie pojechał nasz Kwiatkoś, tak długo być w ucieczce, a tuż przed metą jechać razem z Jonasem i Tadejem, to wręcz był zaszczyt. Oczywiście gdy tylko Duńczyk nacisnął mocniej na pedały, Michał który wszak nie jest żadnym specjalistą od jazdy po górach, został momentalnie w tyle.
Słoweniec za to zaimponował mi swoją poprawką, momentalnie odjechał od Jonasa i choć ten właśnie po tym etapie został liderem TdF, to wcale nie jest powiedziane, że go wygra i tym razem. A po obecnej formie Tadeja nie widzę żadnego zmęczenia czy słabego przygotowania do wyścigu.



