Słowo klucz - przeszkolony policjant.
A czemu napastnik ma atakować niebezpiecznym narzędziem, skoro mógłby na legalu celować z broni?
Ogólnie cała ta gadka o broni do obrony jest oparta o założenie, że agesor/napastnik/bandyta/mafioso nie da rady skutecznie zaatakować, zaś obrońca załatwi go jednym ruchem niczym John Wick. Wydaje mi się że ci 'obrońcy z bronią' częściej zrobią krzywdę sobie lub komuś postronnemu niż napastnikowi, oczywiście przy wyżej wspomnianym założeniu że napastnik okaże się być debilem i ostatecznie nie zaatakuje.



