U mnie najgorsze jest to, że wychodzę z domu o 8:30 i wracam po 19. To jest cały dzień. Jedynie weekend godzinę wcześniej wracam, ale i o godzinę wcześniej idę. Na ogół pracuje 9.5 godz, a najwięcej w piątek 10.5. Dobrze, że to nie jest pełnia sezonu to nie ma takiego tłoku. Ale w pełnie sezonu też już takie maratony robiłam.Nickson pisze: ↑25 lip 2023, 13:13Ten 7. dzień pracy z rzędu to już chyba siłą woli się ciągnie. Ja co prawda tego chyba nigdy nie doświadczyłem, ale zdarza mi się, że w danym tygodniu pracuję 5 x po 12-14 godzin. Chyba najgorsze w tym jest to, że po pracy nic się nie chce, idzie się spać i rano znowu to samo. Zdarza się Wam taki okres? A jak tak, to, jak sobie z nim radzicie?
Dziś niby najgorszy dzień, ale wiesz że jutro już wolne



