A ja zacytuje paru kibiców Galaret przed tym meczem: "Co z was za kibice. W Londynie ich 8:0 pykniemy " albo "Już latwiej byloby zajsc niepostrzezenie Chucka Norrisa od tylu"... Jak widać kibice mocni tylko w gębie a Real to gwiazdy tylko na koszulkach... Jakby dołożyć troche chęci, polotu, taktyki do tej gry to może by wyszło co innego. Ja jak oglądalem mecz to chwilami myslałem że Arsenal jest gospodarzem a Real gra na wyjezdzie. Kibice mieli zrobic Londyńczykom piekło no i skucha... zrobili wygwizdując Reyesa (a on sie tym strasznie przejął). Henry - w tym meczu poprostu geniusz... jego mina, duma tryskająca z twarzy kiedy jak z dzieckiem obchodził się z Ramosem (ten to ma coś z głową). Ronaldo... żałosne... to ob powinien sie odchudzac a nie Cassano. W sumie szkoda bo myślałem że bede mial tą przyjemnosc oglądać jak Juventus wyeliminuje Real ale chyba nastapi to wcześniej. Pozdro
Nie lubię jak nazywa się mój klub "Galarety". Mimo, że dzisiaj to adekwatne określenie. Ale - dura lex, sed lex. 1 WP // K.J.



