Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Bonso
Kapitan
Kapitan
Posty: 2918
Rejestracja: 09 kwie 2005, 10:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Raszyn

Post autor: Bonso » 22 lut 2006, 17:01

No to wypowiem sie na temat tego nieszczęśliwego meczu :roll:
Po pierwsze, człowieka który w Realu odpowiada za trening szybkościowy wywalił bym na zbity pysk, bo to co się wczorej działo to żenada. Piłkarze Arsenalu, byli co najmniej 2 razy szybski niż Królewscy, przez co było niesamowice realne złudzenie, iz zawodników Kanonierów było 20 :roll: Caro naprawde popisał się, zdejmując Robinho, który jako jeden z niewielu, potrafił dotrzymać Londynczykom kroku, ale cóż taka decyzja trenera, widocznie uważał ją za słuszną. W Realu zawiódł niemal każdy. Oczywiście boski Iker, zagrał na swoim poziomie i uratował Real przed pogromem, dobrą partie rozegrał też Gravesen, który rozbijał większość z ataków Arsenalu, czy w Realu ktoś jeszcze zasługuje na pochwałe ? Myślę, ze moze to być Beckham. Starał się, był w miare szybki, tylko fatalne przyjęcie piłki, dośrodkowania takie sobie...ale walczył przynajmniej. Podobnie Cicinho, który jednak był zdecydowanie za agresywny. Robinho zagrał nieźle, chociaz napewno nie tak, jak od niego oczekiwano, może gdyby nie zszedł :roll: Zidane był cienki :/ Próbował, starał się, ale mu nie wychodziło, ratował się faulami...tak samo Roberto Carlos, dla którego jednak to powinien byc ostatni sezon w Realu. Sergio Ramos, mało widoczny, dał sie ogrywać, chociaż nie można powiedziec że był tragiczny. Woodagate :/ Mimo mojej ogromnej sympati do niego, to już powoli robi się żenujące...ale ja dalej twardo bronie swojej racji - wyzdrowieje i będzie pewnym punktem defensywy. Mejia zagral tak jak Ramos, z tym że mial sporo niepotrzebnych strat. Guti...on wogóle grał ? No, a na koniec zostawiłem sobie Ronaldo - jemu już dziękujemy. Aż żal mi na niego było patrzeć kiedy koło 70 minuty, ledwo stał na tym boisku. Wolny, ociężały, dużo strat, mało strzałów. Grał piach poprostu, szkoda gadać.
Za to Arsenal mnie zadziwił. Jak na takie osłabienia, zagrał w obronie świetnie, pomocą znakomice dowodził Reyes z Ljungbergiem, którzy rozpoczynali skrzydłami wspaniałe akcje. Henry...w całym meczu był mało widoczny, ale jak się pokazywał, to było groźnie. Szczególnie w 47 minucie, fenomenalna akcja. A całą swoją wyższość z wczorajszego dnia nad piłkarzami Realu, okazał w jednej z ostatnich akcji, kiedy poprostu robil co chiał. Od tak przeszedł sobie 3 zawodników, a jak chcieli mu zabrać piłke wślizgiem, to od tak sobie przeskoczył. Geniusz !

Cóż wczorajsza gra Realu to była żenada. Tylko nie rozumiem czemu, bo ostatnia gra "Królewskich" na to nie zanosiła. Bo przeciwnicy moze i słabi, moze niezbyt wymagający, ale jednak Real z nimi wygrywał w ładnym stylu. Szkoda, wielka szkoda. Licze na rewanż, ale z taką grą nie mamy co w Champions League szukać. Lopez Caro ma 2 tygodnie, żeby coś zrobić, czy mu się uda ? Oby.
Co do Lopeza Caro jeszcze...Krzysiu Jarzyna, przed meczem powiedział, że jego ocenianie zacznie się własnie od potyczki z Arsenalem. Jeżeli tak to jak na razie, jego zaufanie u kibiców drastycznie spadło, jednak ja mam do niego szacunek za to co zrobił z Realem. Jednak gdyby nie on, to nie sądze aby Real miał w tym roku tyle zwycięstw. Mam nadzieję, że przed rewanżem, Caro ich zmotywuje podobnie jak po klęsce z Saragossą i jakoś uda im się awansować. Będzie ciężko, ale wierzę ;)

Wróć do „Hiszpania”