Po pierwsze, człowieka który w Realu odpowiada za trening szybkościowy wywalił bym na zbity pysk, bo to co się wczorej działo to żenada. Piłkarze Arsenalu, byli co najmniej 2 razy szybski niż Królewscy, przez co było niesamowice realne złudzenie, iz zawodników Kanonierów było 20
Za to Arsenal mnie zadziwił. Jak na takie osłabienia, zagrał w obronie świetnie, pomocą znakomice dowodził Reyes z Ljungbergiem, którzy rozpoczynali skrzydłami wspaniałe akcje. Henry...w całym meczu był mało widoczny, ale jak się pokazywał, to było groźnie. Szczególnie w 47 minucie, fenomenalna akcja. A całą swoją wyższość z wczorajszego dnia nad piłkarzami Realu, okazał w jednej z ostatnich akcji, kiedy poprostu robil co chiał. Od tak przeszedł sobie 3 zawodników, a jak chcieli mu zabrać piłke wślizgiem, to od tak sobie przeskoczył. Geniusz !
Cóż wczorajsza gra Realu to była żenada. Tylko nie rozumiem czemu, bo ostatnia gra "Królewskich" na to nie zanosiła. Bo przeciwnicy moze i słabi, moze niezbyt wymagający, ale jednak Real z nimi wygrywał w ładnym stylu. Szkoda, wielka szkoda. Licze na rewanż, ale z taką grą nie mamy co w Champions League szukać. Lopez Caro ma 2 tygodnie, żeby coś zrobić, czy mu się uda ? Oby.
Co do Lopeza Caro jeszcze...Krzysiu Jarzyna, przed meczem powiedział, że jego ocenianie zacznie się własnie od potyczki z Arsenalem. Jeżeli tak to jak na razie, jego zaufanie u kibiców drastycznie spadło, jednak ja mam do niego szacunek za to co zrobił z Realem. Jednak gdyby nie on, to nie sądze aby Real miał w tym roku tyle zwycięstw. Mam nadzieję, że przed rewanżem, Caro ich zmotywuje podobnie jak po klęsce z Saragossą i jakoś uda im się awansować. Będzie ciężko, ale wierzę



