Od początku było widać, że obie drużyny mają do siebie szacunek, a Barcelona nie chce powtórzyć tego, co stało się rok temu. Na szczęście po pierwszych 10min wszystko wróciło do normy i długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Kilka groźnych sytuacji po obu stronach, no i pierwsze wejście Del Horno
Druga połowa znów rozpoczęła się spokojnie, groźnie jednak zaatakowała drużyna z Londynu. Ah te wrzuty Lamparda, genialne po prostu. No i przyszedł czas na 59min. Kolejny rzut wolny i centra w piątkę VV. Ten wychodzi po piłki, Motta chyba myślał, że VV ją wyłapie,a sam blokuje Terrego. Szkoda tej bramki, bo można było jej unikąć... Podrażniona Duma Kataloni zepchnęła Chelsea na własną połowę i musiała wkońcu paść bramka. 72min, wolny z narożnika pola karnego. Jak nie teraz to kiedy? Piękna centra R10 a'la Lampard i zawodnik z opaską "C" pakuje przypadkowo piłkę do bramki Ceha. Wielka radość, bo przecież 1:1 już nas urządzało. Barca jednak nie zaprzestała ataków, cudowny strzał Messiego ląduje na poprzeczce, ładna akcja Eto'o wyłapana przez Ceha. Jest 80min i akcja R10 podaje do Larssona, ten schodzi na skrzydło, wycofuje do Marqueza, który posyła bajaderkę na głowę Eto'o. Akcja przepiękna, a cała zasługa w Eto'o, który najpierw ściągnął na siebie obrońcę, a potem ładnie wykończył akcję strzałem głową. Przyznam szczerze, że w tym momencie liczyłem na wyższy rezultat, bo Barca złapała wiatr w żagle i była szansa na rozstrzygnięcie tego dwumeczu już na SB. Zmęczona Chelsea charówką w 10 nie miała już sił, a ostatnie 10min elegancka gra w dziadka i Ole na trybunach dla Blaugrany.
Wynik dobry, stawia nas w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej przed rewanżem, musze pochwalić cała drużynę, wszyscy spisali się bardzo dobrze. Ronaldinho trochę mniej widoczny, ale i tak swoje zrobił. Cudowny mecz Messiego, słabo znowu VV, ale uratował nas po strzale Drogby.
VeB!



