Pierwszej połowy nie widziałem za wiele (tyle co słupek Rocchiego i bramke Taddeiego). Natomiast w drugiej połowie mecz był wyrównany i widać było , że Gialoressim grało się łatwiej z przewagą jednej bramki. Spokojnie przyjmowali Lazio we własnym polu karnym , a poźniej kilka kontr udało się wyprowadzić.
Znów typowym kunsztem brazylijskim błysnął Mancini. Świetna przeplatanka w polu karnym i wyłożenie jak na tacy piłki Aquilaniemu. Wtedy Di Canio mógł już tylko słuchać huralne śpiewy tifosich Romy
No a już za tydzień Roma-Inter i mam nadzieje , że przerwiemy wam tą passe


