Do tego dzisiejsze bramki Moraty... Alaba dwa razy z rzędu odpuszcza krycie a potem ma pretensje do Camavingi, Kepa tak samo, gościu w ogóle nie schodzi z linii pola karnego ani razu nie widziałem by on wyszedł i próbował przeciąć któreś z dośrodkowań... Szczerze, wolałem w bramce Łunina.
Rodrygo kolejny mecz gdzie pracuje, biega, walczy ale nic z tego nie wynika... W pierwszej połowie bardzo wiele strat i problemy nawet z przyjęciem piłki. Ktoś kiedyś powiedział, że Rodrygo ma w sobie potencjał nawet większy od Viniciusa... No niestety, ale tego nie widać, od początku sezonu razi nieskutecznością mimo, że w tym sezonie jest zawodnikiem podstawowego składu kiedy to wcześniej głównie wchodzi z ławki - i wtedy spisywał się znacznie lepiej.
Atletico to najbrzydziej grająca drużyna w Europie, praktycznie każda akcja stopowana faulem lub na granicy faulu, momentami kosili zawodników równo z trawą i na dobrą sprawę sędzia w ogóle nie miał zamiaru ukrócić ich agresywnej gry a umówmy się... Atletico powinno pierwszą połowę kończyć w 10-tkę.
Poza Alabą i Rodrygo, to bardzo słabe zawody zagrał również Valverde i Modrić, obaj bardzo mało widoczni i nie wiele wnosili do gry.
Patrząc na to, że środek pola to najmocniejsza formacja Realu Madryt, to aż trudno uwierzyć, że nawet tutaj zespół nie mógł wykorzystać swoich atutów i na przebłyski było stać tylko Toniego Kroosa i Camavingę.
Sam też się dziwię, że wysoko grającym obrońcą w tym meczu był Rudiger... Co prawda kilka jego strzałów z dystansu było naprawdę groźne, ale umówmy się, gdyby to on a nie Alaba był odpowiedzialny za krycie Moraty, to zakładam, że Hiszpan by gówno sobie pograł w tym meczu. Austryjak za to sprawił napastnikowi Atletico dwa prezenty zostawiając go kompletnie bez krycia a właściwie odchodząc od niego w sytuacji gdy była dogrywana mu piłka na głowę.
Był to najsłabszy mecz Realu Madryt w tym sezonie, myślę, że w poprzedniej kolejce równie słabo Real zagrał pierwszą połowę przeciwko Sociedad, tyle, że tam w drugiej części spotkania potrafili się obudzić a tutaj Atletico, zawodowi drwale, skutecznie swoją brzydką i agresywną grą stopowali zapędy Królewskich.
Trudno, pierwsza strata punktów w tym sezonie i trzeba czekać na powrót Viniciusa i może też ten cały Arda Guler coś wniesie jak wróci.
Tym tokiem rozumowania, to w Premiership grają same prostytutki, bo tam niemal wszystkie kluby się sprzedają...Piekie(L)ny pisze: ↑24 wrz 2023, 23:26Przynajmniej nasze kluby mają zdrowe fundamenty finansowe.
Liga niemiecka jest jak wykształcona, wiedząca czego chce, kobieta minimum dyrektor w korpo. Może i sztywne, może i pewne siebie, może dla niektórych nudne, ale w dłuższej perspektywie lepsze i smaczniejsze.
Liga hiszpańska/włoska to jak kobieta latawica, dająca dupy każdemu. Ładne, dużo gada, tańczy i niezłe na jedną noc, ale toto nie nadaje się na żonę.



