Jestem po 7/8. Przyznam się szczerze że ten był chyba najsłabszy, długimi momentami nawet nie wiedziałem co czytam, jak w tym memie, kto jest synem kogo.
Ale na końcu był taki dzienniczek, niby że Kinga, jak dochodził do pisania całej sagi przez te wszystkie dekady. I to mnie tchnęło do rozkminy.
Bo uważa się cykl Mrocznej Wieży za taki Opus magnum Kinga, niby jego największe i najbardziej osobiste dzieło. Już po pierwszych dwóch tomach zorientowałem się, że to bzdura i do najlepszych jego powieści nie dorasta, ale teraz, po przeczytaniu tego dzienniczka, zmieniam zdanie.
Mroczna Wieża to King. Mroczna Wieża idealnie podsumowuje Stephena Kinga jako pisarza, obnaża jego zalety i wady.
Dobry pomysł. Średnie wykonanie.
Naprawdę świetne fragmenty i mnóstwo niepotrzebnych dłużyzn. Bezsensowne wątki, przez co objętości są tak z 1/3 zawyżone.
Teraz czas na ostatni tom i już nie mogę się doczekać ostatniej przywary z jego twórczości - zakończenia z dupy


