A to ciekawe. Brak rozprzestrzeniania broni nuklearnej na kraje jej nieposiadające to jeden z paradygmatów polityki zagranicznej USA po 1945 r. Złamanie go oznaczało by też konsekwencje dla nas - po broń nuklearną na 100% sięgnęłoby RFN, a jak RFN...to i my. Ogólnie jest to rozwiązanie, którego nie brałem pod uwagę, ale...wszelkie problemy jeśli chodzi o Tajwan znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ciekawe jaka byłaby reakcja Chin. Wiadomo, że można by było zrobić to pod płaszczykiem nuclear sharing, ale i tak to byłoby jawne pogwałcenie tego:Duma Katalonii pisze: ↑12 paź 2023, 7:50W razie konieczności, USA mogą wzmocnić Tajwan w najlepszy z możliwych sposobów: dać im broń nuklearną i podnieść Chinom koszt inwazji. Rosja niech tak się na Tajwan dla Chin się nie ślini, bo wtedy Chińczycy sobie szybko przypomną, że 700tys.km2 Syberii było do 1858 częścią Chin. W końcu Władywostok był kiedyś częścią Chin.MazurXIII pisze:Czy wy w ogóle obserwujecie co się wokół was dzieje? Macie punkty zapalne - Ukraina, Kaukaz, Bliski Wschód, Korea Płn/Płd. i na końcu Tajwan. Jesteśmy na 3 etapie. W momencie, kiedy USA wystarczająco osłabną - pomagając Ukrainie/Izraelowi i być może za chwilę Korei - Chiny sięgną po Tajwan. I dopiero będzie gorąco. Proces nie musi być nagły - wojnę na Ukrainie od imprezy w Górskim Karabachu (tu nikt nie zareagował) i teraz w Palestynie dzieli 2 lata. Przyzwyczaicie się. Tak jak przyzwyczailiście się do wojny na Ukrainie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Układ_o_n ... i_jądrowej



