On tak to nazywa, bo większość jego kraju to Muzułmanie. Właściwie to jest też trochę hipokrytą, bo Hamas nazywa bojownikami o wolność/wyzwolenie, a Kurdów terrorystami. Przy czym Kurdowie wydają się dużo bardziej cywilizowani.
Ja generalnie nie popieram tego co się dzieje w Strefie Gazy, ale trzeba się też postawić się w roli Izraela i mówię tutaj tylko o tej konkretnej części konfliktu, a nie o jego całości sięgającej kilka stuleci wstecz albo i dalej. Izrael został zaatakowany, porwano kilkuset obywateli i ponad tysiąc zamordowano - kobiety i dzieci palone żywcem w domach, ludzie dekapitowani, średniowiecze pełną gębą. Ci którzy zaatakowali i dopuścili się tych zbrodni mają poparcie dużej części lokalnego społeczeństwa, które w mniejszym lub większym stopniu ich ukrywa i im pomaga. Co ma zrobić Izrael? Wypiąć dupę i czekać aż znowu im wjadą, porwą ludzi i zabiją innych? Mają żyć cały czas w strachu?
Czym innym jest walka o mienie żydowskie pod politykę, a czym innym potępienie bestialskiego ataku na sojusznika USA, który jest naszym głównym protektorem.



