Real pokonał Atletico 2:1 i zdobył trzy punkty, jakże cenne w kontekście walki o wicemistrzostwo. "Królewscy" zagrali baaardzo przeciętnie, jednak zauważyłem trzy pozytywy tego spotkania:
po pierwsze - Cassano. Włoch pokazał, że trzeba na niego stawiać i wcześniejsze pomijanie go przy ustalaniu składu było dużym błędem.
po drugie - Baptista. Brazylijczyk wprawdzie nie zagrał jakoś nadzwyczajnie, ale w końcu strzelił gola. Być może w końcu się przełamie, bo poprawę w jego grze widać dość znaczną w porównaniu do padaki jaką prezentował jeszcze kilka tygodni wcześniej.
po trzecie - szczęście. Tego dzisiaj nam nie brakowało.
I to by było na tyle. Z taką grą słabo widzę szanse Realu w rewanżu z Arsenalem, ale mimo to wierzę, że jakimś cudem, bo to będzie cud jeśli ich wyeliminujemy, wygramy na Highbury.


