A z drugiej strony, co to za tłumaczenie, że nie dojechał, bo samochód mu się zepsuł, to co już nie ma kolegów, czy choćby komunikacji publicznej? I o to mi też chodzi, że realizatorzy nagrania mogli mu pójść na rękę i przełożyć je o kilka godzin, a nawet na następny dzień.



