Za tydzień Superpuchar i naszła mnie taka refleksja, że przesienie go do środka sezonu to w sumie była świetna zmiana.
Pierwotnie było dużo sceptycyzmu, który sam podzielałem - po co komu półtowarzyskie mecze w styczniu. Sposób organizacji był skandaliczny (fakt, że to jest w Arabii i że warunki były negocjowane przez Pique który wtedy był jeszcze aktywnym zawodnikiem), ale co w hiszpańskiej piłce nie jest skandalicznie zorganizowane. Sportowo natomiast się broni.
Sierpniowy SPH to było takie presezonowe kopanko, a po rozszerzeniu do czterech drużyn i przeniesieniu na styczeń zrobiła się z tego ciekawsze impreza i widać że sami uczestnicy to poważnie traktują. Parę lat temu Valverde poleciał ze stołka w Barcelonie po przegranej w Supercopa, a rok temu Ancelotti po przegranym finale miał gorące krzesło. Walka o trofeum, nawet pomniejsze, w przełomowym momencie sezonu ma znaczenie i jej rezultat naznacza kolejnych kilka tygodni. Dość powiedzieć że na cztery superpuchary rozegrane w tym formacie, trzykrotnie zwycięzca sięgał potem po tytuł w lidze.
Z perspektywy całej trójki gigantów (dla Osasuny sam występ to już fajna sprawa i pewnie na tym się skończy) ważne będzie żeby się dobrze pokazać. Atletico po porażce z Gironą raczej wypisało się z walki o tytuł, więc jest okazja osłodzić grobowe nastroje. Xavi ma nóż na gardle i ten Superpuchar to szansa wejść w drugą połówkę sezonu z odnowioną nadzieją. Real z kolei chciałby dobić chwiejących się rywali i potwierdzić, że na chwilę obecną jest półkę wyżej. Ale jeśli powinie im się noga to wracają demony przeszłości pod tytułem Styczeń z Carlo i sytuacja może się szybko wymknąć spod kontroli.
Niby mały pucharek, a szykują się świetne emocje. Na papierze Real zdecydowanym faworytem ale czuję że rzeczywistość ten papier zweryfikuje.



