Grupa B
Egipt - Mozambik 2:2 (Mohamed 2' Salah 90+7'-karny - Witi 56' Clesio 58')
Kolejna niespodzianka już w pierwszej kolejce fazy grupowej - zapowiadający się na outsidera grupy Mozambik był blisko pokonania Egiptu, który zagrał bardzo słaba drugą połowę. Faraonów uśpiło chyba szybkie objęcie prowadzenia po tym, jak Salah nie opanował piłki, ale wyręczył go Mostafa Mohamed obracajac się z nią w polu karnym i uderzając precyzyjnie przy słupku. Egipcjanie mogli do przerwy prowadzić wyżej - w 10 min. wyprowadzili znakomita kontrę, w której Salah zagrał doskonale podanie do Mostafy Mohameda, który jednak za daleko wypuścił sobie piłkę i strzelał już że zbyt ostrego kąta, w efekcie Siluane poradził sobie z interwencją. Później bliski zdobycia gola był Trezeguet, trafiając w słupek. Trzeba jednak oddać Mozambikowi, że już w 1. połowie mieli momenty dobrej gry i kilka razy stworzyli zagrożenie pod bramką El Shanawy'ego. Najbliższy zdobycia gola był Quembo, który na raty opanował piłkę w polu karnym i wywalczył sobie pozycję, ale uderzył obok słupka. Po przerwie dwie minuty wstrząsnęły Egiptem - najpierw po dośrodkowaniu Domingosa gola zdobył głową Witi, a chwilę później rezerwowy Clesio (świetna zmiana piłkarza, który właśnie przeniósł się do ligi azerskiej) wyszedł na czystą pozycję i w sytuacji sam na sam popisał się spokojnym wykończeniem. Po utracie dwóch goli Egipt rzucił się do ataków, ale niewiele z nich wynikało - piłkarze Mozambiku było lepsi w powietrzu, wygrywając większość pojedynków główkowych i górnych piłek. Faraonów uratował dość przypadkowy faul Domingosa i uderzenie Salaha z wapna od słupka. Mozambik i tak może być zadowolony z tego wyniku, wyjście z grupy jest teraz w zasięgu ich ręki - kluczowy wydaje się być drugi mecz z Republiką Zielonego Przylądka.



