Po remisie Algierii z Angolą dziś przed szansą wyjścia na prowadzenie w grupie D staną reprezentacji Burkiny Faso i Mauretanii. Faworytem będą ci pierwsi, chociaż trzeba przyznać, że to bardzo nieregularna drużyna jeśli chodzi o PNA. Burkińczycy w ostatnich latach potrafili zdobywać medale, by w kolejnej edycji nie wyjść z grupy lub w ogóle na turniej się nie zakwalifikować. W kwalifikacjach do MŚ nie zaznali jeszcze porażki, a towarzysko potrafili stawiać opór Iranowi czy Maroko. Sympatycznego Prezesa Nakoulmy już w kadrze BF nie ma, ale jest za to Edmond Tapsoba, zdecydowanie największą gwiazda tej reprezentacji.
Następnie na boisko wyjdą drużyny Tunezji i Namibii. Tunezyjczycy dość długo czekają na sukces w PNA, bo od triumfu na własnych boiskach minęło 20 lat, a od tego czasu najlepszy rezultat to półfinał przed pięcioma laty. W eliminacjach z kompletem punktów, ale o ile z Wyspami św. Tomasza to była formalność to Malawi zawiesiło poprzeczkę dość wysoko i skończyło się na 1:0. Rywalem Namibia, która nigdy nie wyszła z grupy i w tym roku również nie będzie to łatwe. Poprzednim razem skończyło się na trzech porażkach, ale grupa z Maroko, WKS i RPA to prawdziwa afrykańska grupa śmierci.
Na koniec Mali vs RPA. Większe powody do zadowolenia mają chyba ci pierwsi - w eliminacjach nie przegrali, a przed turniejem zdemolowali Gwineę-Bissau 6:2. Bafana Bafana mi trochę żal, mieli niezłą ekipę na przełomie wieków, ale teraz to już wieloletni przeciętniak, który nawet nie zawsze kwalifikuje się do turnieju finałowego.



