Wynik remisowy można by w zasadzie łatwo przewidzieć, ale niestety padł ten najgorszy 0-0. Mecz taki sobie. Na początku fatalny błąd Woernsa i Tomasson nie spodziewał się, że piłka wpadnie mu pod nogi. Co prawda uderzył, ale Weidenfeller na posterunku. Chwile poźniej korner i trzy szanse Stuttgartu na gola jednak dwukrotnie obrońcy wybijali piłke z lini , za trzecim piłka nad poprzeczką. I w zasadzie tyle z tych dogodniejszych akcji. Raz Ebi ładnie wypuścił Odonkora, ale prawoskrzydłowy marnuje okazje i wali prosto w Hindelbranda. W drugiej ładny rajd Smolarka, ale troche źle odegrał do Odonkora i niesłuszne pretensje naszego gracza za zmarnowaną okazje.
Mecz bez historii.


