1/8 finału
Angola - Namibia 3:0 (Gelson Dala 39' 42' Mabululu 66')
Czarne Antylopy wydawały się być lekkim faworytem tego spotkania, choć wygranie przez nie grupy D było sporym zaskoczeniem. Początek meczu z Brave Warriors był dość wyrównany, obie strony przeprowadziły kilka groźnych akcji, ale od 18 min. Angola musiała sobie radzić w dziesiątkę - po fatalnym błędzie w obronie i przechwyceniu piłki przez Bethuela Muzeu napastnik Namibii popędził w kierunku bramki i próbował podciąć piłkę nad Neblu, który obronił ręką poza polem karnym i musiał opuścić boisko. Na boisko wszedł Antonio Signori i od razu został poddany egzaminowi, broniąc techniczne uderzenie Deona Hotto z rzutu wolnego. W końcówce 1. połowy Namibię spotkałą seria katastrof - najpierw po świetnie rozegranej przez Angolczyków akcji z bliska gola zdobył Gelson Dala, później Lubeni Haukongo obejrzał drugą żółtą kartkę za faul taktyczny, a chwilę później po wrzutce z rzutu wolnego w pole karne na 2:0 podwyższył Gelson Dala, zdobywając swojego drugiego gola w tym meczu. Mimo fatalnej sytuacji Brave Warriors walczyli w 2. połowie ambitnie i już na otwarcie mogli zdobyć gola kontaktowego - w 48 min. Peter Shalulile ograł w polu karnym obrońcę, ale uderzył niewiele nad bramką. Pomimo otwartej gry prowadzonej przez Namibijczyków Angola nie ograniczała się do obrony i pilnowania wyniku, stwarzając sobie dogodne sytuacje po szybkich ofensywnych wypadach - w 65 min. Mabululu uderzył minimalnie obok prawego słupka, a chwilę później po świetnym podaniu od Gelsona Dali technicznym uderzeniem od słupka podwyższył prowadzenie Czarnych Antylop. Chwilę później Namiba mogła odpowiedzieć, ale po główce Shalulile piłka minęła prawy słupek. Nieustraszeni Wojownicy do końca walczyli o choćby honorowe trafienie, choć i Angola mogła zdobyć kolejne gole - Lloyd Kazapua uratował swój zespół dobrym wyjściem z bramki i ryzykowną interwencją, a w końcówce rezerwowy Zito Luvumbo trafił w poprzeczkę. Generalnie rzecz biorąc gra Angoli mogła się podobać, zwłaszcza szybkość i dobre wykorzystanie skrzydeł.
Nigeria - Kamerun 2:0 (Lookman 36' 90')
Dzisiejszy hit nie dostarczył większych emocji. Nigeria prezentowała nieco lepszy futbol i większy indywidualny potencjał piłkarzy, ale czystych sytuacji bramkowych było stosunkowo mało. W 9 min. do siatki trafił Semi Ajayi, ale gol nie został uznany po interwencji VAR ze względu na spalonego. Kameruńczycy próbowali atakować, ale nie byli w stanie kończyć swoich akcji celnymi uderzeniami, brakowało argumentów w ofensywie. Wynik został otwarty po kardynalnym błędzie w obronie - Gonzalez stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Osimhena, ten wyłożył ją Lookmanowi, który zdobył gola (choć Ondoa był bliski skutecznej interwencji). Niestety, po przerwie ofensywne wysiłki Nieposkromionych Lwów na niewiele się zdawały i niewiele zmieniło pod tym względem wejście na boisko Aboubacara, który musiał cofać się po piłkę. Super Orły mogły jeszcze podwyższyć wynik - w 85 min. Lookman przytomnie wyłożył piłkę Ola Ainie, którego strzał został zablokowany, a chwilę później Alex Iwobi po kolejnym świetnym podaniu Lookmana fatalnie spudłował w dogodnej sytuacji. W końcu napastnik Atalanty sam podwyższył na 2:0 po nietypowo rozegranym rzucie wolnym, mimo iż Ondoa i tym razem miał piłkę na rękach.
Zwycięzcy dzisiejszych meczów zmierzą się ze sobą w ćwierćfinale. Choć niewątpliwym faworytem są Super Orły, to Angola ze swoim radosnym momentami futbolem oraz dynamicznymi akcjami ofensywnymi z wykorzystaniem skrzydeł przy dobrym dniu może sprawić problemy.



