Puchar Narodów Afryki (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4376
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2621
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Puchar Narodów Afryki (zbiorczy)

Post autor: Cement » 04 lut 2024, 23:13

1/4 finału

Nigeria - Angola 1:0 (Lookman 41')
Czarnym Antylopom zabrakło w tym meczu argumentów w ataku. Początek był obiecujący, bo sytuację miał bramkostrzelny Mabululu, ale później dominowała już Nigeria. Dobrej okazji nie wykorzystał Osimhen, po wrzutce w pole karne główkując nad bramką. W 24 min. Osimhen próbował po raz kolejny, tym razem uderzając celnie, ale prosto w dobrze ustawionego W 41 min. Super Orły wyszły na prowadzenie - po akcji lewą stroną patelnię dostał Lookman i nie miał problemu z wykończeniem akcji uderzeniem pod poprzeczkę. Po przerwie Angola miała swoją najlepszą szansę meczu - w 59 min. rezerwowy Zine dostał prostopadła podanie, uniknął spalonego i uderzył obok wychodzącego z bramki Nwabaliego, ale do szczęścia trochę zabrakło, piłka odbiła się od słupka. Nigeryjczycy kontrolowali przebieg meczu, a Angoli brakowało siły rażenia w ataku. Z kolei Nigeryjczycy groźnie kontrowali, zdobywając nawet drugiego gola, który jednak nie został uznany z powodu spalonego. Dopiero w końcówce bramce Super Orłów zagroził uderzeniem z dystansu kolejny rezerwowy Zito Luvumbo, zmuszając Nwabaliego do sporego wysiłku. Nigeryjczycy awansowali relatywnie niewielkim (zwłaszcza w porównaniu z pozostałymi drużynami, które zameldowały się w półfinale) wysiłkiem i niewątpliwie będą faworytem w półfinałowym starciu z reprezentacją RPA.

Mali - Wybrzeże Kości Słoniowej 1:2 (Dorgeles 71' - Adingra 90' Diakite 120+2')
Słonie w niesamowitych okolicznościach i ku mojej ogromnej radości awansowały do najlepszej czwórki turnieju. 1. połowa była w wykonaniu gospodarzy turnieju bardzo słaba - już w pierwszych minutach było blisko rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym, ale wtedy jeszcze Iworyjczyków uratował wcześniejszy spalony. Kilka minut później arbiter wskazał już na wapno - Odilon Kossounou upadając przewrócił rywala, ale jedenastkę zmarnował Adama Traore (Yahia Fofana świetnie wyczuł intencje piłkarza Hull City i obronił uderzenie w prawy dolny róg). Niestety, gra Wybrzeża Kości Słoniowej w ofensywie nadal wyglądała bardzo słabo, a sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy drugą żółtą kartkę obejrzał Kossounou. W 2. połowie grające w przewadze liczebnej Mali dominowało zdecydowanie, spychając Iworyjczyków do defensywy i dość łatwo kasując próby kontr. Opór WKS został przełamany w 71 min., kiedy Dorgeles kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego trafił prawie w okienko. Nie mając nic do stracenia w końcówce Słonie obudziły się i ruszyły do ataku. W 83 min. po rzucie rożnym Oumar Diakite główkował minimalnie obok słupka, a kilka minut później główkę Wilfrieda Singo obronił Diarra. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry wysiłki Iworyjczyków przyniosły efekt - po zablokowanym strzale Fofany do piłki dopadł Adingra - skrzydłowy Brighton uprzedził dwóch próbujących interweniować Malijczyków i z bliska posłał piłkę do siatki. W dogrywce Malijczycy byli mniej groźni w ataku, selekcjoner Eric Chelle zdjął najgroźniejszych piłkarzy ofensywnych, w tym szybkiego Sinayoko. Najlepszą okazję w dogrywce miały Słonie - w 96 min. pojedynek główkowy w polu karnym wygrał Sebastien Haller, ale trafił w poprzeczkę. Kiedy wydawało się, że o awansie do półfinału rozstrzygną rzuty karne, w doliczonym czasie gry dogrywki Słonie zadały decydujący cios - po strzale Fofany piłkę trącił piętą Diakite, zmieniając jej tor lotu na tyle, że Diarra nie miał szans na interwencję. Grając w dziesiątkę Słonie zdobył dwa gole na wagę awansu do półfinału - teraz przed starciem z DR Kongo mobilizacja będzie na pewno całkowita.

Republika Zielonego Przylądka - RPA 0:0, karne 1:2
W meczu tym trudno było wskazać faworyta, nie dziwi zatem, że spotkanie okazało się dość wyrównane. Żadna z drużyn nie potrafiła zdominować drugiej, a obie strony miały swoje szanse na rozstrzygnięcie spotkania przed rzutami karnymi. W 1. połowie sytuacji bramkowych było niewiele, defensywa obu reprezentacji spisywała się solidnie. Pod koniec 1. połowy dobrej sytuacji nie wykorzystał Ryan Mendes - doświadczony piłkarz grający obecnie w Turcji bez trudu minął obrońcę, ale jego strzał został zablokowany. Po przerwie dwie sytuacje zmarnował Garry Rodrigues - w 6 min. uderzył zbyt lekko, a w 74 min. został zablokowany. Duże ożywienie do gry ofensywnej Niebieskich Rekinów wniósł rezerwowy Gilson Tavares, był jednak nieskuteczny. W końcówce w sytuacji sam na sam trafił w poprzeczkę (Ronwen Williams zdołał dotknąć piłki, w przeciwnym razie wylądowałaby ona w siatce), zaś w dogrywce zmarnował jeszcze dwie dogodne sytuacje. Na początku dogrywki bohaterem Wysp Zielonego Przylądka był bramkarz Vozinha, dwukrotnie zatrzymał on bowiem Evidence'a Magkopę - najpierw obronił efektowne uderzenie piłkarza Orlando Pirates wolejem z kilku metrów, a chwilę później wybronił strzał głową reprezentanta RPA. Mimo tych wszystkich sytuacji żadna ze stron nie zdołała przełamać impasu. W rzutach karnych bohaterem okazał się Ronwen Williams - obronił on cztery z pięciu uderzeń Niebieskich Rekinów (inna sprawa, że uderzenia te były na wysokości idealnej dla bramkarza i zbyt blisko środka), co dało RPA awans do półfinału.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”