Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale City przestało grać po błędzie Ale. Do tego momentu wyglądaliśmy bardzo dobrze, po golu na 1:1 w ofensywie istniał tylko Liverpool.
To nie był dzień Fodena i Alvareza, obaj zagrali słabo. Nie zamierzam tutaj się nad nimi znęcać, bo sezon obaj mają niczego sobie, szczególnie Angol który gra w bieżącej batalii wręcz koncertowo. Świetna zmiana Ortegi, ten remis to głównie jego zasługa.
Niezła historia że zmianą De Bruyne, Belg do tego momentu był najlepszy na boisku a tutaj Pep zrobił takiego psikusa. Oby to nie przerodziło się w jakiś większy konflikt. Jaka pozycję ma Kevin w drużynie widać po tym jak Guardiola podszedł do niego i tłumaczył dlaczego go ściągnął z boiska. Do nikogo innego by raczej nie podszedł.
Dziś Liverpool był lepszy i tylko nieskuteczności Diaza oraz fantastycznej postawie Ortegi zawdzięczamy remis. Z drugiej strony szkoda słupka Doku.
Świetnie się ten mecz oglądało.
Edit: No i Stones, pan piłkarz.



