Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Quercus
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1261
Rejestracja: 02 gru 2021, 17:37
Reputacja: 403
Kibicuję: MUFC
Lokalizacja: Warszawa

Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Quercus » 13 mar 2024, 1:01

Wydaje mi się, że można to podsumować w następujący sposób. Okres Beniteza na topowym poziomie zaczyna się od objęcia Valencii w 2001 r. To już wtedy była naprawdę dobra drużyna. Benitezowi udało się scementować sukces klubu w postaci dwukrotnego zwycięstwa w La Liga i wygranej w Pucharze UEFA. Możemy dorzucić do tego kilka finałów krajowych pucharów. Sukcesy, których klub nie powtórzył do dzisiaj, a które przed Benitezem ostatnio osiągał w latach siedemdziesiątych. Moim zdaniem, nie mając wtedy nawet 45 lat, wykreował sobie pozycję jednego z najbardziej perspektywicznych trenerów w Europie.

Dalej mamy transfer do Liverpoolu. Zaczyna z wysokiego C, bo od wygranej w Lidze Mistrzów. Dalej mamy jeszcze jeden finał, trochę pucharów drugiej kategorii, finisze w top 4. Po okresie spędzonym w Valencii i wygranej w Lidze Mistrzów pewnie każdy liczył na więcej, ale nie można tego nazwać słabym okresem. Szczególnie nie jeśli weźmie się pod uwagę, jak kadrowo biedny w porównaniu z United, Chelsea czy Arsenalem był tamten Liverpool. Przecież tam królem strzelców drużyny w 3/6 sezonów z Benitezem za sterami był Gerrard, bo poza Torresem nie mieli żadnego topowego napastnika. W dodatku w obronie biegały wynalazki pokroju Aggera czy Riise.

Tak więc ta dekada spędzona w Valencii i Liverpoolu to jest okres dwukrotnego zwycięstwa w La Liga, dwóch finałów Ligi Mistrzów z jednym wygranym i kończenia prawie co sezon w top 3 Premier League. Powiedziałbym, że jedno z lepszych CV w tamtym momencie. Na pewno nie ścisły top pokroju Fergusona czy Mourinho, ale top 10 na luzie, w porywach może nawet top 5? Tutaj trzeba by się zastanowić, bo to ciekawy okres, kiedy jednocześnie kończyły się kariery trenerów wybitnych jak Capello, Hitzfeld czy Lippi, a okres następnych mistrzów (Guardiola) dopiero zaczynał. Pytanie, czy bierzemy pod uwagę tych, co z powyższych powodów zaliczyli pojedyncze, ale kapitalne sezony, czy też oceniamy całość okresu. Bo jeśli to drugie, to już wspomniane osiągnięcia Beniteza w pierwszej dekadzie obecnego wieku na pewno się wyróżniają.

Tak czy siak, jego późniejsze przygody z Interem czy Realem oczywiście skreślają go z listy trenerów, bez których futbol nie byłby kompletny i o których koniecznie trzeba opowiadać.

Wróć do „Anglia”