Nie wiem jak nazwać Liverpoolek w 2024 roku - ciągłe zniżanie się do poziomu rywala i próba przepchania spotkania, mecz w mecz. Momentami dzisiejsze spotkanie to była oczu kąpiel, każda decyzja zła, każde podanie złe, pchanie na siłę, wszyscy niezwykle podgrzani (VVD drugi mecz z rzędu walczy z prowokującym go obrońcą) i po prostu wszystko nie w tempo. Ale znowu do przodu hehe.
NIe mogę znaleźć powtórki, ale kolejne niesamowite wejście zignorowane przez sędziego. Myślałem że po Konate, kolega z SHU spadając w innowacyjny sposób wpadł w rywala nożycami. Zero reakcji.
Czepiam się Gakpo, ale dzisiaj fajne wejście i cieszę się z jego bramki. No ale słabych Holendrów zawsze jest dwóch, czego nie zepsuł Holender ghańsko-togijski, to zepsuł Holender surinamski. Jak z Sithami hehe.



