Nic tak nie boli w futbolowym życiu jak rozczarowanie wynikające z rozbudzonych nadziei. No bo tak. Jakby sobie chłopaczki pykali w piłeczkę na takim poziomie jak ostatni circa about miesiąc, gdzieś tam po drodze zgarnęli ten śmieszny pucharek, na końcu lekko awansowali do Ligi Misiów to, biorąc pod uwagę przedsezonowe oczekiwania (a w zasadzie brak jakiś większych lol) to ten performance trzeba by było ocenić na mocne 4+ w szkolnej skali do 6.
Ale. Przez to, że zrobili sobie overperforming im Jürgena Kloppa do kwietnia, a na końcu się wszyscy zesrali, to mogą sobie na czołach wytatuować drukowanymi FAILURE.
Taka jak moja prawda futbolu.
Jeszcze tylko wpierdol repry na Euro i wakacje. Całe szczęście.



