Z perspektywy czasu jest łatwo powiedzieć, że to trzeba było poczekać, pomyśleć, na spokojnie. Ale w Barcelonie z tym poczekać i na spokojnie to się nie bardzo da, bo jak prezydent coś takiego zaproponuje, to socios go zjedzą.
Laporta poszedł va banque z wieloma decyzjami - trzęsienie ziemi i nadzieja na szybki powrót do elity. Niektóre wybory okazały się lepsze, inne gorsze, ale jeszcze rok temu wydawało się że wszystko jest na drodze ku lepszemu. I to drodze ekspresowej, patrząc przez pryzmat w jakim momencie Laporta do klubu wracał.
Teraz faktycznie się to mocno wykoleiło i Laporta chyba się trochę zamotał, a przy okazji popełnia gafę za gafą i PR-owo Barcelona i jego zarząd wypadają dramatycznie w ostatnich miesiącach.
No ale to ogólnie tak jest z populizmem, że się świetnie sprzedaje jak ci żre. A jak przestanie żreć to nagle wyglądasz jak nawalony wujek na weselu.



