W sumie ładny gambling tego Flicka: robił za Messiasza w Bayernie, potem wyjaśniła go Japonia na MŚ, teraz jak mu nie pójdzie w Barcelonie to może spaść z rowerka, niedługo 60 lat na karku, a nie wiem jakie perspektywy ma Barcelona na duże tytuły. Nie zdziwi mnie jak za 2 lata największym sukcesem post-messiowego okresu dalej będzie mistrzostwo Xaviego. Wiadomo, są rzeczy niemierzalne i magia klubu robi swoje - a może przeceniam jego pozycję na rynku i nie jest tak, że mógłby objąć np. Bayern czy United. W każdym razie jak za 2 lata Mekambe i spółka okażą się jednak zbyt mocni, a Lewa i Raphinha zbyt słabi, to terrorysta Laporta wrzuci go pod autobus, w którym wcześniej zamontował ładunki wybuchowe.
Inna sprawa, że parę miesięcy temu pewnie większość fanów Barcelony brałaby to w ciemno, ale śmieszne w sumie pomiatanie Xavim gdy to Realkowi się dostawało za bee-traktowanie legend.



