Szpakowski złapał trochę luzu, jak miał swój last dance w Katarze albo może człowiek wiedział, że to koniec i tak trochę nostalgia się pojawiła, ale teraz, jak już wrócił do normalnej komentatorki, wraca wszystko, co w nim wkurwia.
Choć Maradony z mundialu w Brazylii nic nie pobije już nigdy.



