Na granicy coś czego dawno nie przeżyłem - kolejka i absolutnie każde auto było sprawdzane, staliśmy dobre pół godziny.
Kibice opanowali miasto i dosłownie wszystko było zalane...białymi i czerwonymi barwami
Wszelkie ogródki, puby, w całym Centrum w promieniu kilku kilometrów (od Alexanderplatz do Bramy) no nie było nigdzie miejsca żeby usiąść. Dworzec główny kolejowy to już w ogóle odlot, co jakiś czas jak przyjeżdżał pociąg to wytaczała się fala kibiców. Do tego mnóstwo Francuzów i Holendrów zmierzających do Lipska na swój mecz, Szkoci, Rumuni, Hiszpanie, Ukraińcy, jakieś dziewczyny z pomalowanymi twarzami w słowacką flagę, no mieszała się tam cała Europa w swoich barwach.
Są dwie duże strefy kibica. Główna pod Bramą Brandenburską, gdzie jest wyłożona wielka sztuczna murawa i postawiona ogromna bramka no i co 10 metrów buda z piwem
i druga, mniejsza, z mniejszymi telebimami za to bardziej atrakcyjna pod kątem stoisk sponsorów Euro, mini boiska, sklepy itp. Na strefę wbiłem już podczas meczu Ukraina - Słowacja i po pierwszej połowie na telebimach zamiast reklam czy studia pojawiło się coś w rodzaju alertu RCB. W skrócie, kazali wszystkim wypierdalać bo zaczął padać deszcz i szła burza. No to ci wszyscy ludzie poszli w miasto do i tak przepełnionych już barów
Z pół godziny, może trochę mniej przed meczem Polaków zaczęło się wypogadzać i tysiące ludzi wróciło w okolice strefy kibica. No ale organizator był nieugięty, zamknięte i nara. W końcu ktoś zdecydował że otworzą... o 19:00. Co oczywiście tylko jeszcze bardziej podkurwiło ludzi. Ostatecznie otworzyli strefę prawie równo z gwizdkiem. Kontrole były dość szczegółowe i wpuszczanie chętnych trwało pierwsze 30-35 minut meczu.
W strefie mało Austriaków za to mnóstwo Polaków, myślę, że w stosunku 95:5
Pod samym stadionem nie byłem bo jest dość daleko (z 30-40 minut jazdy bahnem z centrum) ale klimat w mieście był tak zajebisty, że warto było tam pojechać choćby właśnie do tej strefy kibica






