bez kitu, tez mam mega sentyment do tego turnieju, drugi w zyciu ogladany po euro 2000. siedzialo sie i ogladalo po nocach ukradkiem zeby rodzice nie widzieli. jak to abstrakcyjnie brzmi z dzisiejszej perspektywy. zarywanie nocek dla jakichs anonimowyh zawodnikow. nie wiem, czy to byla kwestia dzieciecego entuzjazmu, czy bardziej kwestii popytu/podazy pilki w tv, bo o regularnym ogladaniu klubowej pilki co tydzien moglem wtedy jedynie pomarzyc i bralo sie to, co bylosickstick pisze: ↑11 lip 2024, 15:57Jezu, ten sukces Kolumbi na Copa to było 23 lata temu Pamiętam to jak wczoraj, miałem 10 lat, nie wiedzieć czemu w nocy/wczesnym rankiem puściłemTV a tam... mecze. Kolumbia z kapitalnym Victorem Aristizabalem, Meksyk z Jesusem Arellano, Konstaryka z Wenchopem, fatalna Brazylia będąca w gigantycznym kryzysie, która poza słabym turniejem drżała o to by w ogóle wejść na mundial (który rok później wygrali ), Argentyna zdaje się nie przyjechała przez to że w Kolumbii była wojna. Świetnie mi się to oglądało, później żadna Copa nie zrobiła już na mnie żadnego wrażenia.
sickstick pisze: ↑11 lip 2024, 15:57Jak wygra Argentyna, to Messi włączy się do wyścigu o ZP? Wczoraj Laskowski rzucił apropo Bellinghama, że wygrana w EURO będzie ważnym argumentem dla jego ewentualnej ZP i nie powiem mocno mnie to wszystko rozśmieszyło. No OK strzelił piękną bramkę ze Słowacją, bez której Anglii nie byłoby już w turnieju, ale prawda jest taka że gość ch*ja gra, przy takim Sace, Fodenie czy nawet młodziutkim Mainoo wygląda jak przeciętniak do uzupełnienia składu, a jeśli koledzy wygrają mu EURO to nagle zacznie być faworytem do tytułu najlepszego piłkarza świata
no taki to sezon. nie ma zadnego zawodnika, o ktorym mozna jednoznacznie powiedziec, ze byl najlepszy. o zlotej pilce zdecyduja wiec trofea druzynowe. z messim bez przesady, nie bedzie sie liczyl. przy triumfach swoich nacji balona mogliby dostac mbappe albo kroos, ale wczesnie odpadli, wiec tez sie z wyscigu wypisali. przy wygranej hiszpanow powaznie zastanowilbym sie na rodrim, bo gosc mialby wtedy bardzo mocne argumenty i druzynowe, i indywidualne, ale obawiam sie, ze to jest rok, w ktorym futbol po parudziesieciu latach prob w koncu wraca do domu, a wtedy combo 3 trofeow + dobre statystyki automatycznie da zlota pilke bellinghamowi, mimo ze od wielu miesiecy z malymi wyjatkami gra mocno przecietnie. bardziej zasluzyl imo vinicius, ale on wykartkowaniem sie na kluczowy mecz i szybka wylotka z copa america sobie nie pomogl w tej kwestii



