Cieszy bramka Ronaldo (swietne zagranie Robsona do Carlosa), Sergio w swoim stylu, chociaz gdyby ja przepuscil to ktos by strzelil bo sami sobie stali we trzech (boskie ustawienie Depor, dali rade...), Bestia zaskoczyl wszystkich tym, ze... strzelal. Bo mysle, ze 90% myslalo ze to Carlos w swoim stylu bedzie gral na "przelamanie muru"
No ale meczem nie ma sie co podniecac, bo w obecnej dyspozycji Real moze zrobic wszystko
madrid_fan [*]
Na napinke Niggaza nie chce mi sie odpisywac, bo ide spac.
Za tydzien GD, wiec taki mecz jak dzisiaj moze miec dwa rozne skutki:
1. Podbuduja sie i uwierza, ze wcale nie musza wyjezdzac z Barcelony z wynikiem jak w listopadzie.
2.Uwierza w to za bardzo i z takim wynikiem wyjada.
Silnie wierze w pierwsza opcje, ale oczywiscie daleko mi do hurraoptymizmu. Abstrahujac juz od nienawisci i pogardy dla Barcelony, to racjonalnie myslac i biorac pod uwage dyspozycje w tym sezonie ciezko myslec o korzystnym wyniku. Porazka mnie bardzo nie zaskoczy choc normalne ze zaboli. Dlatego patrzac na to co pisza obecnie kibice Barcy - "cieszcie sie bedzie bardziej bolalo, ble ble ble", mozna to odwrocic i napisac, ze jest tylko wiele do zyskania. Jak przegraja, wiele osob sie nie zdziwi. Jak nie przegraja - wiele sie zdziwi. To tylko pilka. Barca bedzie niesamowicie zmobilizowana, ale Real na pewno nie bedzie mniej. Oczywiscie aktualnie pilkarskie walory sa po stronie Barcelony, no ale zobaczymy. Przede wszystkim chcialbym zobaczyc walke. Moga przegrac, ale zeby nie zagrali jak w listopadzie, kiedy przeszli sobie obok meczu.
I tak na koniec:
welcome pisze:Teraz Depor w niedzielę. Kolejne stracone punkty.
------------------------------------------------------------
Kiepski? Dlaczego. Calkiem nizly, choc oczywiscie lekki. Rozgladnij sie dookola, zobaczysz, ze cos w tym jest. Wczoraj my dzisiaj Wy. Takie zycie.HB pisze:antimadridista pelna geba. ostatnio modne? nie wiem, to nie jest od niedawna, to jest odkad pamietam. bravosprt... kiepski zart.
A ja widze. Piszesz, ze trzeba o niego dbac itd, wiec ja Ci pisze, ze ma grac ten, ktory jest najlepszy. Ronaldo, Chalbinski, Angelina Jolie... srednio mnie to interesuje. On bez prowadzenia za reke ma prezentowac najlepsza dyspozycje, bo za to bierze pieniadze. Gadanie, ze ma umysl dziecka jest kiepska wymowka. Bo jezeli sobie nie radzi w tak wielkim klubie jak Real, to niech gra w KSZO Ostrowiec.HB pisze:nie widze niescislosci.
HB wiem o czym mowisz i to rozumiem. We mnie tez wzbudza jak najbardziej pozytywne uczucia, mimo ze ostatnio wiecej na niego przeklinalem, bo wiadomo ze podchodze aktualnie do jego osoby nieco inaczej niz Ty. Ty mozesz sie nad nim uzalac i pisac, ze Ci go szkoda, ale jego zla gra pozostaje dla Ciebie jakby zupelnie odrebnym tematem, bo nie wplywa na Ciebie bezposrednio. W zasadzie wplywa, ale na poprawe humoru. Kibice Realu widza w nim tez czlowieka, ktory pryczynia sie do tego, ze Real obecnie wyglada jak wyglada. Tak sa okrutni. Ale cos w tym jest, ze "łaska kibica na pstrym koniu jezdzi" (czy jakos tak). Bo dzisiaj zagral nie najgorzej, a w porowaniu z kilkoma ostatnimi wystepami - dobrze. I juz schodzac dostal brawa.HB pisze:...
Ale nie zgodze sie z tym, ze to Real go rozpuscil. Ma umysl dziecka, mial go zawsze. To dlaczego w Eindhoven, w Barcelonie, W Mediolanie nie bylo takich klopotow? Pilnowali go na kazdym kroku? Mial oddelegowanego pracownika klubu, ktory nad nim czuwal jak aniol stroz? Nagle przyszedl do Realu, zostawili go samego sobie i taki jest efekt? Jak dla mnie naciagane.
Owszem, masz racje ze nalezy mu pomoc. Mysle, ze Martin to dostrzegl ostatnio bo przynajmniej w mediach stara sie go wspierac. A przeciez nigdy nie byl zwolennikiem jego talentu i po odejsciu Floro wszyscy pierwsze zdania byly takie, ze Ronaldo nie ma czego szukac w Madrycie. Oczywiscie istnieje opcja ze jest marionetka Pereza, ale jak by nie bylo, wspieraja go. Kibice tez go kochaja. Gwizdy czy inne oznaki dezaprobaty tto tez wyraz frustracji, bo patrzenie na taka gre swojej druzyny nie jest przyjemne. Dzisiaj dostal juz oklaski, wiec to nie jest tak, ze oni go nienawidza i beda mu pamietac. Zacznie dobrze grac - bedzie ulubiencem. Teraz jest jego ruch. Musi cos dac od siebie. Musi zrzucic wage, musi sie przylozyc do treningow, zeby dac powody do wspierania go. Bo nawet kiedy dziecku zwracasz uwage 100 razy o ta szklanke, w koncu dasz sobie spokoj, niech sie stlucze. Takie zycie. Masz racje, on jest duzym dzieckiem, ale pewne rzeczy musza do niego docierac, to nie jest droga jednokierunkowa. Nie ma lekko.



