Stoję na przystanku. Autobus za 15 minut. Wbijam rekreacyjnie do STS-u z zamiarem zainwestowania trzech złociszy. Ewentualną wygraną przeznaczyć miałem na szeroko pojęte picie. Wytypowałem sobie jakieś badziewne mecze bez przygotowania (Tottenham, Shelbourne, Piacenza, Olimpiakos z handicapem i coś jeszcze) no i staję w kolejce do pięknej pani. Obok druga przepisuje zdarzenia na tablice. Czekam w tej kolejce i czekam niecierpliwiąc się coraz bardziej (autobus niebawem) a facet przede mną coś podejrzanie długo stoi przy tej kasie. Odsunąłem się nieco na bok, aby przylukać co się dzieje a tam pani przy kasie z jęzorem na podłodze i oczami na wierzchu. Widać, że jakaś nowa bo wcześniej jej nie widziałem, ale ciekaw byłem mimo wszystko co tam wygrał facet. Ekspedientka zawołała koleżankę spod tablicy, pokazała kupon i zapytała tylko: "wypłacamy?". Krótka konsultacja. Jeden wykonany telefon i pan proszony do kasy obok na odbiór pieniążków. Oczywiście mnie nie miał już kto obsłużyć i chcąc nie chąc musiałem się patrzeć na ten horror.
10x 200 zł
30x 100 zł
10x 50 zł
i jakieś drobne
Dokładnie tak sobie zażyczył facet (oczywiście chodzi mi o podział nominałów). Na końcu stwierdził, że chciałby jeszcze dostać gumkę (
A teraz wyobraźcie sobie jak dziwnie się czułem kiedy ekspedientka zapytała mnie o stawkę na mój kupon. Odpowiedziałem po cichu - 3 złote.
Niech mnie ktoś przytuli
PS: Szkoda, że nie widziałem co grał i za ile. Musiał chyba sporo zainwestować.


