Btw. ciekawe czy całościowo ten zastój na rynku transferowym to jakiś głębszy trend czy za tydzień lub najpóźniej rok Angole zrobią to co zwykle - miałem pisać w temacie Bayernu, że to chyba jedyny klub ze ścisłej czołówki, który potrzebował konkretnych transferów żeby wejść półkę wyżej i je z grubsza zrobił, a i tak mówimy o graczach ze średniaków z Premier League. Wiadomo, Bogaczpoolek wyjątkowo biedapoolkuje, taka konsekwencja królewskiego życia, ale jakieś 100 milionów wypadałoby wydać - ale w sumie w całej Europie dużo mniejsze wydatki, nawet kilka angielskich klubów dopadł ten nieszczęsny Excel, a tu jeszcze wyleciały Araby, które rok temu wydały prawie miliard, a teraz zrobiły jeden (?) duży transfer, Angole rok temu miały w tym momencie okienka chyba 600 milionów więcej wydanych na transfery - efekt jest taki, że na razie to wygląda jak pocovidowe okienko. W sumie już jakoś po 2002/2003 mieliśmy kilka ładnych lat okres, że niby była jakaś Chelsea, ale nikt się nie zbliżał do transferowych rekordów, bo po prostu kluby z czołówki żyły wcześniej ponad stan i musiało się to unormować.
Tu faktycznie bardzo ciekawe co zrobią ci zawodnicy z kończącymi się kontraktami za rok-dwa. Z Realem byli łączeni Yoro czy Davies, wydawało się to koniecznością, a potem się okazało, że Real czeka jak wypełnią kontrakty i żadnego Yoro licytować nie będą, może tu ogólnie już wajcha się przestawiła na inny model działania na rynku. A może to przypadek z tymi wydatkami, who knows.



