Benfica Lizbona - FC Barcelona 28.03.2006 (Champions League)

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post autor: girlfromipanema » 28 mar 2006, 23:21

no to się sprawdziło, że nadzieja matką głupich.
czas naprawdę ostro popracować nad skutecznością, kochana Barco... bo aż mi się przykro robiło, jak na to patrzyłam. jedni pracują na akcje, drudzy je przepuszczają.
najgorsza była szansa Eto'o... setka jak się patrzy i gdyby tylko postanowił nie przekombinować :( nie wspomnę o Van Bommelu, który chyba zasłynie ost z marnowania okazji nad okazjami, Larsson też w LM nie spisuje się najlepiej. Giuly to zmiana, którą można określić ''z deszczu pod rynnę''- czy on w ogóle wszedł, czy może oboje z Henką zostali na ławce? Ronaldinho jak na siebie też raczej bezbarwny, doskonałe krycie przez Roche, kiedy mu uciekł kilka efektownych (które mogłyby się skończyć efektywnie) podań, no i ten świetny strzał w 6 min. ale mam nadzieję, że w sobotę i środę zagra lepiej. no, ale im bliżej własnej bramki, tym więcej do chwalenia. Deco coprawda poradził sobie przeciętnie i jedyne co wywalczył to żółta kartka, ale Iniesta świetnie, Motta też, Oleguer i Belleti nie najgorzej. Valdes, gdyby nie permanentne umieszczanie piłki na aucie, też można powiedzieć, że b. dobrze.
Benfica jednak też nie była w 2. połowie taka przeciętna. szczególnie po wejściu Micollego, któremu jednak raz brakowało szczęścia, innym razem nie miał do kogo dośrodkować... nieźle Simao, choć dla Portugalczyków chyba poniżej oczekiwań. Luisao jak zwykle swoim wzrostem i umiejętnościami kasował, niestety Larssona :( Moretto rzeczywiście ''szkoła VV'', choć z mniej tragicznymi (tu również niestety) skutkami.

no nic, na NC wszystko odrobimy :)[/u]

Wróć do „Puchary Europejskie”