ja sie zdziwilem z jaka latwoscia siegnal po ta kartke, ale w zaleznosci od tego jaki byl proces myslowy dalo sie z tego wyjsc
bardziej mnie interesowala maszyna losujaca i co mowili ci co w nia graja - i tu sie nie zawiodlem, bo krok po kroku (minus ten niepotrzebny krzyk na poczatku o czerwonej kartce z automatu) odtworzyli caly proces dlaczego tej czerwonej kartki byc nie powinno, ale ostatecznie zadziala chec niesprawienia koledze glownemu przykrosci.



