a ronaldo co, dalej nie moze zdetronizowac al hilal?
nie zeby wczesniejsza czesc kariery wygladala kiepsko, ale ten etap emerytalny w miami to ma scenariusz jak z hollywodzkiego filmu. gosc przychodzi w polowie sezonu do najgorszej druzyny w lidze. w debiucie strzela zwycieskiego gola ladujac widly z wolnego w doliczonym czasie. hype robi sie niesamowity, na kazdym meczu komplet widzow i mnostwo celebrytow. w pierwszym sezonie liga juz nie do odratowania, ale wygrywaja pierwszy, mniej prestizowy, puchar w historii klubu. przed nastepnym sezonem kompletuje druzyne pierscienia sciagajac kilku starych ziomkow i nie dosc, ze wygrywaja lige, to dzieki zwyciestwu w ostatniej kolejce (przegrywali 0-2) pobijaja najlepszy wynik punktowy w historii MLS, a sam dzieki hattrickowi po wejsciu z lawki zostaje w poltora roku najlepszym strzelcem w historii klubu. i to nie sepiac na karniaki i pustaki, tylko dalej biegajac po calym boisku i walac jedno golazo za za drugim



