Po raz kolejny sprawdziło sie powiedzenie'co sie zle zaczyna to sie dobrze konczy' tak tez bylo w dzisiejszym meczu. Kontuzja Stama, kiks Didy. Po fatalnym,katastrofalnym błędzie bramkarza Milanu powiedziałem sobie że tak nie może być. Zaważyło to na jego psychice a także nasi defensorzy stracili do nie go zaufanie. wejść musiał 40-letni Costacurta. Słaby mecz Kaładze za to kapitalny Sandro Nesty. Serginho wspaniale w ofensywie gorzej w defensywnej formacji.Pirlo - bez komentarza. Gattuso jeden z bohaterów tego meczu. walczył niczym Gladiator na śmierć i życie. Po jego zejśćiu a raczej wejściu Ambro Milan grał w 12. Gattuso przy linni bocznej co raz to mottywował swoich kolegów. Kaka świetnie pilnowany przez Diarre ale i tak zagrał na poziomie. No i atak. W 25 minucie wybuchłem szałem radości. Po dośrodkowaniu Seedorfa bramkę głową strzelił Inzaghi.Jescze nie zdążyłem się otrząsnąc a tu riposta Lyonu. wspaniałe dośrodkowanie Juninho
Później nerwówka. Nieoczekiwabe zmiany Carlo. wprowadza Ambro i El Capitano. W końcówce meczu strzela Szewa piłka po rękach Coupeta ląduje na jednym, a potem na drugim słupku ale niech ktoś zgadnie kto był tam gzie była piłka-przemilcze. Później błąd młodego Clerca wykorzystuje czujny lis Szewczenko i oddala od nas niepotrzebny stres. Zawiodły mnie 4 postacie:Pirlo,Kaładze, Przede wszystkim Dida i jescze jedna- Darek Szpakowski. Szlag mnie trafiał jak on mówił To cały On-Peppe Inzaghi. Żenada.Na następny raz zadzwonie do TVP(nie mam polsatu) żeby mecz komentował kto inny niż pan Darek. To tyle. Jescze chłonę z emocji i może jescze coś jutro sie napisze.
Forza Milan



