Zasluzyl nie zasluzyl kwestia wlasnego widzimisie.Strzelil dwie bramki pod koniec dal Lyonowi mlotem po lbie i wyslal kolejny raz do poczekalni po nauke.
Popelnili ten sam blad co PSV rok temu.Moze juz byli za bardzo pewni wygranej?Wkradlo sie rozluznienie po tym jak Milan caly mecz odbijal sie od obrony Lyonu.Gra sie jednak do konca trzeba pamietac ze czolowe druzyny maja pilkarzy ktorych spuscisz z oka na moment i cala praca idzie na marne.
Moze kibice Lyonu spiewali: gramy do konca Lyon gramy do konca.Moze spiewali ale na San Siro nie bylo ich slychac Lyon nie uslyszal zaspal i zaplacil.
W tym meczu Milan nie wybaczal bledow.A bedac dokladnym Shevchenko ich nie wybaczal.
Forza Milan.


