Teraz mam dużo wolnego. Więcej jestem w domu niż w pracy więc nie było by to takie trudne, ale po prostu nie potrafię się zorganizować do tego. I na ogół to wychodzi tak, że po trochu uczę się od poniedziałku albo wtorku, a potem w czwartek mam poczucie, że zbyt mało czasu poświęciłam, że mogłam więcej.
10-20 minut to dla mnie za mało. Nie ten wiek, a niektóre rzeczy muszę dłużej przyswajać. Oczywiście są słówka na które zerkne raz i potrafię zapamiętać, ale dla niektórych potrzebuje więcej czasu.
Ranne uczenie to nie dla mnie. Nocne też nie



