No i dostał za to owacje. Nic nie sprawia takiej frajdy kibicom jak trener czy tam piłkarz reaguje na ich zaczepki hehe.
Inna sprawa że tu jednak czuć duży wzajemny szacunek. Po meczu Pep podziękował wszystkim 4 trybunom na Anfield.
Pomijając te brudne interesy City, to jednak ta rywalizacja to jest kawał historii Premier League i coś czuję że wszyscy będą po latach wspominać to z dużą dozą sentymentu.
Piłkarsko o meczu to ciężko, bo City to nie jest na chwilę obecną dobra drużyna. W Liverpoolu wszyscy zagrali świetny mecz w City chyba nikt. 2-0, wyraźnie najmniejszy wymiar kary. Generalnie mamy szczęście, że spotkaliśmy się w tym ich okresie, bo miesiąc wcześniej nie byloby tak łatwo i podejrzewam, miesiąc później też już nie.
No ale to ich problem.



