Tyle że w słoiczku, a nie na talerzu
Ja jestem ogromną fanką AoK, z rodzicami obejrzałam wszystkie stare odcinki po kilka razy, teraz oglądam nową edycję z córką.
Czy pytania są łatwiejsze? Wydaje mi się, że tak, ale też mam 20 lat więcej doświadczenia, więc może to być złudzenie.
Swoją drogą, kiedy pracowałam nad planszówką "Wiem lepiej", miałam wytyczne procentowe dotyczące tego, ile pytań ma być banalnych, ile trudnych, a ile takich "pomiędzy", że człowiekowi coś dzwoni w głowie, ale nie jest pewien czy zna odpowiedź. No i w sumie wyszło na to, że to, co dla mnie (i dla mojego ojca, który stanowił grupę badawczą) jest w tej ostatniej kategorii, recenzenci uważają za trudne – i chociaż nie uważają tego za wadę gry, to głosów, że baza jest w większości trudna, jest bardzo dużo.
Wracając do Awantury:
- tradycyjnie irytują mnie niekumaci ludzie – zawsze miałam problem z tym ich głupim licytowaniem, i teraz nadal ten problem występuje – nie wiem, może to wynika u nich ze stresu, ale naprawdę trzeba mieć odrobinę zmysłu strategicznego, żeby być w roli kapitana – a większość ludzi tego nie ma;
- te wszystkie opowieści o tym, skąd się gracze znają i kto jest [k****] synem kogo – ze wszystkich odcinków chyba tylko 3 obejrzałam na żywo i niedobrze się od tego robi – zdecydowanie wolę oglądać z odtworzenia, bo wtedy odcinek skraca się do max 30 minut;
- jedynym plusem oglądania na żywo jest to, że na Twitterze zebrała się solidna grupa fanów AoK, którzy komentują na bieżąco – i fajnie się w tym uczestniczy;
- lubię aktualnych Mistrzów – fajne chłopaki, Artur potrafi zachować zimną krew i kalkulować na szybko – choć parę wpadek zaliczył. Swoją drogą wygląda tak znajomo, że cały czas byłam przekonana, że to któryś z naszych forumowiczów


