Super. W sumie dla klubów to jeszcze okej, bo pewnie coś zarobią.
Ale wyobrażam sobie, że jestem piłkarzem, mam w uj kasy, zapierdziel meczowy, treningi w klubie i indywidualne, trochę stresu, rodzina, jakieś biznesy... i jeszcze ktoś mi każe jechać na jakiś obsrany turniej dla kmiotów.
A potem się wszyscy dziwią, że ludzie mają przesyt futbolu.



