Mam wrażenie, że to co @Eyesmon napisał o krojeniu frajerów, to była ironia
Wątpię. Na wakacjach zawsze się zje coś w knajpie, a na jarmarkach zawsze znajdą się tacy co będą mieli ochotę spróbować i te 50zł za drobny posiłek nie będzie dla nich większym problemem. Dodatkowo, są też rodziny z dziećmi, którym nie potrafią odmówić, a w przypadku zamawiania/restaurowania się na co dzień jest masa ludzi, którym nie chce się gotować lub nie umieją albo po prostu chcą zamówić sobie coś ciepłego do pracy. Oczywiście, im wyższa cena tym jednak więcej osób zdecyduje się ugotować coś samemu w domu, kupić sobie pierogi w Biedronce i odgrzać w hotelu na kolację zamiast jeść po drodze albo wziąć kanapki do pracy, ale żeby zaliczyć bolesny dołek, to by chyba musiało wszystko skoczyć dwukrotnie z dnia na dzień.



