Jarmarki to dla wielu straganiarzy żyła złota. Jak prowadzisz knajpę - musisz jednak dbać o jakość, bo cię ludzie dojadą w ocenach na góglu. Jak masz stoisko na jarmarku (i nie jest to stoisko sygnowane logiem restauracji, tylko jakiś Mietek Nołnejm z pomysłem na biznes), to przy tabunach ludzi, jakie przewijają się przez starówkę, jakością nie trzeba się zbytnio przejmować. Klient nie wróci? Trudno - są inni. I tak to się kręci.
Swoją drogą - oceny na góglu to zrewolucjonizowały rynek polskiej gastronomii i usług w ogóle.



