Ponadto jednak jak się chodzi po Lublinie (czy Warszawie czy Gdańsku, ale to nie dziwi) to knajpy pękają w szwach. Pewna część społeczeństwa regularnie chodzi do knajp a pewna nie. Po prostu teraz jest więcej ludzi, których na to stać. A ceny dalej nie są jakieś wygórowane pod wieloma względami, można zjeść w sensownych cenach w wielu miejscach, szczególnie bez alko.



