Takie czasy, że wystarczy wygrać dwa mecze z rzędu i jesteś na szczycie świata albo przegrać dwa i znów robisz się pośmiewiskiem. City wygrało z potężnym Evertonem i już widzę futbolowe podcasty zatytułowane they're back!
Obiektywnie Chelsea zbudowala na tyle silna drużynę, że nawet taki noname trenerski jak Maresca w swoim pierwszym sezonie zrobił rundę na podium. To co ich ciągnie w dół to kontuzje (brak Lavii, potencjalnie najlepszej 6 na świecie w przyszłości patrząc na to jak gra w tym wieku, chyba że kontuzje go ogranicza), zbyt duże dysproporcje w jakości na poszczególnych pozycjach i - tu będzie kontrowersyjnie - Cole Palmer. Klasyczny przypadek angielskiego złotego dziecka, który poczuł się królem świata i na dłuższą metę będzie ich ograniczał.



