Mając Real stojący pod oknem z kwiatami i bombonierka, to jest dla niego sytuacja win-win. Albo Liverpool się ugnie i zrobi z prawego obrońcy najlepiej zarabiającego piłkarza ligi (sic!) albo pojdzie sobie chłopaczek do Realku, finansowo pewnie nie straci, bo może i tygodniówkę dostanie mniejsza (już widzę te nagłówki z Hiszpanii o Trencie odrzucającym lepsza finansowo propozycję od Liverpoolu byle tylko trafić do Madrytu
Zawsze z tymi wychowankami jest najsmieszniej. Pamiętam Gerrarda 2005, był krok od zostania znienawidzonym i w połowie zapomnianym, a został legenda porównywalna z Dalglishem (co już samo w sobie jest dla mnie śmieszne), mimo że cyrki robił takie same albo większe. Także jeszcze nie wszystko stracone Trencik. Nie spieprz tego.
A taki efekt w ogóle występuje, czy jest to bardziej związane z polityką Realu niedawania piłkarza +30 kontraktów dłuższych niż rok?
Bo w ManCity takiego efektu nie było. Odeszli ci, którym znudziła się rola bycia pierwszym do wejścia z ławki rezerwowych (chyba po za Gundoganem, który po roku i tak wrócił, tak że i tak z dupy przykład).
A na wyjątkową lojalność piłkarzy Liverpoolu składa się głównie oszczędne gospodarowanie środkami transferowymi (co pewnie jest powiązane), jak kupujesz środkowego obronce średnio raz na 5 lat to nie możesz sobie pozwolić na odchodzenie piłkarzyków. Albo albo.
No ale fakt, śmiesznie że w 2025 roku Liverpool za chwilę może wystawić w obronie ten sam skład którym grał w 2019. W dzisiejszych czasach rzadko się takie rzeczy widzi.



