Najlepszym ciemnym piwem, jakie wyprodukowała ludzkość (a konkretnie naród czeski) jest Velkopopovicky Kozel, w IV RP rzecz jasna nie do nabycia. Bardzo intensywny, ale nie nazbyt agresywny smak, będący dowodem na to, że Czech potrafi. Niestety, Guiness czy inne ciemne piwa, w konfrontacji z Kozlem pozostają bez szans. Pragnę jednak podkreślić, iż jest to jedynie zdanie mojej skromnej osoby.
W kwestii piw jasnych sytuacja nie jest prosta. Wysoko moja skromna osoba ceni Kronenburga, ale to przede wszystkim ze względu na kraj produkcji, jakim jest Francja. Na pewno w czołówce tych dostępnych na terenie RP jest również duńskie Faxe. Należy z kolei żałować - aczkolwiek co do faktu jego niedostępności moja skromna osoba może się mylić - iż między Bugiem a Odrą niespotykany jest produkowany za południową granicą Radegast, który mimo wysokiej klasy prezentowanej przez Pilsner Urquell bądź Staropramen, zdaje się zajmować stopień wyżej w klasyfikacji mojej skromnej osoby, która jednak do znawców piwa zaliczać się nie ma prawa. Nie należy pominąć wyrobów egzotycznych w gatunku Baltiki bądź Stiopy Razina, które udowadniają, iż Rosjanie potrafią zrobić nie tylko dobrą wódkę.
Co do piw polskich, ich największą, i w większości jedyną zaletą jest fakt ich ceny, niższej w porównaniu z wyrobami zagranicznymi.



