Nie wiem czy zmieszcze sie w siedmiu pozycjach. Nie da sie tez tego przeprowadzic bez opisow.
Ta lista oczywiscie zmienia sie wraz z wiekiem i doswiadczeniami wiec postaram sie ujac te ksiazki ktore albo mialy jakis wplyw na moje zycie albo zmienily w pewien sposob moje postrzeganie swiata.
1) Seria Harry Potter a w szczegolnosci trzy pierwsze czesci - te ksiazki pokazaly mi ze czytanie moze byc naprawde przyjemne. Jadac na studiac chcialem miec co robic w pociagu i postanowilem sprawdzic o co chodzi z tym calym Potterem. Czytalem juz wczesniej ksiazki ale bardziej kojarzyly mi sie one z przymusem szkolnym (aczkolwiek "Zbrodnia i kara" zrobila na mnie wrazenie) a Harry Potter to bylo wielkie wow.
Po nim dopiero nadrobilem lektury szkolne obowiazkowe dla mojego pokolenia ale takze te dodatkowe jak "Rok 1984" "Dzuma" "Mistrz i Malgorzata" "Sto lat samotnosci" i wszystkie moge polecic.
2) Paragraf 22 - znam na wyrywki czasami cytuje fragmenty na glos i wciaz mnie to bawi. Absolutnie genialna ksiazka trafiajaca w moje poczucie humoru.
3) Traktat ateologiczny - do ateizmu doszedlem sam ale ta ksiazka intelektualnie umocnila moje przemyslenia na tematy zwiazane z religia.
4) Cesarz wszech chorob - zrobil na mnie wielkie wrazenie i na stale skierowala moja uwage na ksiazki zwiazane z biologia oraz medycyna. Bardzo przystepnie napisana czyta sie ja niczym dobry kryminal autor ma wielki dar do przekazywania wiedzy. Jego "Gen" byl wciaz dobry ale juz nie az tak a najnowsza "Piesn komorek" juz czeka na polce.
Alternatywnie moge wspomniec o "Stulecie chirurgow" i "Tryumf chirurgow". Takze swietne pozycje ktore wzmogly moje zainteresowanie historia medycyny.
5) Nie mamy pojecia/Fundamentalnie/Wszechswiat w twojej dloni/Czy wielki wybuch byl glosny - sa to cztery ksiazki ale nie moge wybrac jednej bo czytalem je juz dawno i naprawde nie wiem ktorej przyznac palme pierwszenstwa. W kazdym razie pokazaly mi ze fizyka nie musi byc nudna i meczaca a takie o niej przekonanie wynioslem ze szkoly. Fizyka jest niesamowicie fascynujaca zarowno w skali makro jak i mikro. Warto sie o tym przekonac samemu.
6) Shantaram - nie pamietam ktora powiesc mnie tak wciagnela jak ta. Mialem (i ciagle mam) ja w formie papierowej i cyfrowej zeby moc ja czytac gdziekolwiek pojde. Totalnie urzekly mnie Indie wykreowane przez autora. Rzadko czytam cos dwa razy ale mysle ze do Shantaram jeszcze wroce.
7) Scigajac krzyk - moze odrobine na wyrost ale jest to bardzo dobra ksiazka poruszajaca wazny temat (bez)sensu wojny z narkotykami. Warto przeczytac.
Na pewno o niejednej waznej ksiazce zapomnialem ale tak to juz jest. Jeszcze gorsze jest to ze nieporownywalnie wiecej nie przeczytalem ale nie czas zalowac roz kiedy plona lasy.


