Nie podeszła mi książka Andrzeja Dragana " Kwantechizm czyli klatka na ludzi 2.0"
Miało być poważnie i luźnie. Dla mnie było za luźno żeby było poważnie i było za poważnie choć miało być luźnie.
Kilka godzin, tak podejrzewam, na YT obejrzałem z Draganem w roli głównej. Jakoś to było lepiej wyważone. Może dlatego, że ktoś mu tam pytania zadawał? Moderował rozmowę? Może o to chodziło.
Po tej książce okazuje się, że nie mam poczucia czarnego humoru chociaż zawsze mi się wydawało, że go mam.



