Też taktyka Postecoglu nie pomagała. To żelazne rozgrywanie krótkimi podaniami od tyłu, często właśnie z wykorzystaniem bramkarza, w sytuacji gdy chyba tylko ten młody Gray czuję się w tym w miarę komfortowo chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem i Koguty rzeczywiście mogą mówić o sporym szczęściu, że Arsenal z tej ich nieporadności nie skorzystał. Komicznie to wyglądało, szczególnie w ostatnich minutach, gdzie aż się prosiło o granie lagi na Solankę i Dragusina, który zostawał z przodu.
Angie mate to straszyny beton. Może w jakimś Bayernie ew Celticu takie coś pyka ale jak masz ekipę złożona z pół i ćwierć piłkarzy, to powodzonka.
Na przeciwym biegunie Arteta, którego drużyna zaprezentowała cały wachlarz rozgrywania akcji i tam rzeczywiście, jedyne czego brakuje to jakiegoś Isaka z przodu żeby mieć zespół na +90pkt w sezonie.



